Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 033 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Dhaulagiri Women Team - wieści z wyprawy cz. 3.

niedziela, 27 kwietnia 2008 11:28
 Relacje - 23.04.2008 - relacja Kasi :

Jak wysokość wpływa na samopoczucie? Im wyżej tym mniej tlenu - to powoduje, że każdy wysiłek fizyczny nawet najmniejszy np. założenie butów wymaga wykonania głębokich oddechów i uczucie duszności.

Wysoko w górach serce bije szybciej i oddychamy szybciej, naturalnym mechanizmem adaptacji do wysokości jest również zagęszczenie krwi, czyli w pierwszej kolejności siusiamy więcej, następnie organizm produkuje większą ilość krwinek czerwonych. Utrata płynów zwłaszcza przy dużym wysiłku fizycznym, jakim jest dźwiganie ciężkiego plecaka pod górce może spowodować błyskawiczne odwodnienie i uczucie osłabienia. Trzeba cały czas pamiętać o piciu nawet, jeżeli nie mamy siły, aby rozpuszczać śnieg i gotować wodę.


Droga do obozu I, fot. www.kingabaranowska.com


Zagęszczenie krwi, niedotlenienie oraz gorsze krążenie stwarzają ryzyko zakrzepów, dlatego każdy wspinacz, jeszcze przed wyprawą, zaczyna łykać Aspirynę, która mówiąc potocznie: rozrzedza krew.

Niedostawanie organizmu do wysokości i zbyt szybkie wchodzenie może wywołać objawy choroby wysokościowej. Łagodna postać tej choroby wygląda zupełnie tak jak objawy kaca (ból głowy, nudności, osłabienie, czasami wymioty). Trzeba być bardzo czujnym i uważnie wsłuchiwać się w swój organizm, aby nie nabawić się groźniejszej choroby związanej z wysokością a mianowicie obrzęku płuc lub obrzęku mózgu.

Obrzęk płuc objawia się dusznością, kaszlem, wykrztuszaniem krwistej wydzieliny. Obrzęk mózgu objawia się nieadekwatnym do sytuacji zachowaniem, sennością, stopniowym ograniczeniem świadomości, aż do śpiączki. Co wówczas robić? Jeżeli jest to możliwe, jak najszybciej schodzić w dół, każde 100 metrów poprawia stan chorego. Leki są drugorzędne, jednak w przypadku braku możliwości natychmiastowego zejścia, również mogą uratować życie.

Znalazłyby się jeszcze inne zagrożenia, takie jak udar słoneczny (w górach podobno jeszcze nikt z gorąca nie umarł) i ślepota śnieżna. Przed tym jednak łatwo się uchronić, wystarczy solidne okrycie głowy i specjalistyczne okulary.

Wychłodzenie organizmu oraz odmrożenia to oddzielny rozdział, może innym razem o tym opowiemy i oby nie z własnego doświadczenia.

Koniec końców pijemy dużo płynów i przez to w nocy musimy wychodzić dużo razy z namiotu. Wystawiać wiadomą część ciała na śnieg i mróz, a potem wracać do śpiwora z majtkami pełnymi nawianego śniegu. I tu faceci mają łatwiej.

Łączność satelitarną podczas wyprawy zapewnia operator telekomunikacyjny EXATEL.
24.04.2008
Kilka fotek.

Kinga Baranowska - Dhaulagiri 2008.

Sponsorzy wyprawy: 
Alpinus - www.alpinus.pl
firma EXATEL - www.exatel.pl

Bieżące informacje na: www.kingabaranowska.pl

/zródło : http://www.goryonline.com/ /

AddThis Social Bookmark Button

AddThis Feed Button
zapraszam do subskrybcji mego bloga.


Podziel się
oceń
0
0

Comments / komentarze (0) | Leave a Reply / Dodaj komentarz

WYPRAWY ANNY CZERWIŃSKIEJ Z CYKLU „ŚLADAMI WANDY RUTKIEWICZ” - Dhaulagiri 2008 - relacje.

piątek, 25 kwietnia 2008 11:38

NAJNOWSZA WYPRAWA ANNY CZERWIŃSKIEJ Z CYKLU „ŚLADAMI WANDY RUTKIEWICZ”

O wyprawie :
100anna-czer.jpgDhaulagiri 2008
19 marca 2008 r. ruszyła kolejna wyprawa, której organizatorem i kierownikiem jest wybitna polska himalaistka Anna Czerwińska, a jej celem jest zdobycie jednego z ośmiotysięczników – Dhaulagiri (8167 m).

Wyprawa jest drugą w ramach zainaugurowanego w 2007 r. cyklu wypraw pt. „Śladami Wandy Rutkiewicz”. »
www.sladamiwandyrutkiewicz.pl

Relacje :

Dhaulagiri 2008: ekipa w komplecie
Ekipa w komplecie! W Bazie pojawił się wreszcie helikopter z ekwipunkiem wspinaczkowym, a także trzech wspinaczy: Kazach, Ukrainiec i Rosjanin, którzy dołączą do naszej wyprawy. »

www.sladamiwandyrutkiewicz.pl/22-04-2008 10:40

Dhaulagiri 2008: helikopter przyleci dopiero 19.04
Jerzy Natkański relacjonuje z bazy: helikopter przyleci dopiero 19.04. Dziś odbyła się odprawa kierowników wypraw, na której byliśmy wspólnie z Anką. Omówiono warunki na drodze rozdzielono zadania dla poszczególnych wypraw. Nam przypadło zaporęczowanie szczeliny do obozu I. »

www.sladamiwandyrutkiewicz.pl/17-04-2008 12:39

Dhaulagiri 2008: założenie obozu I
Po wielogodzinnej wspinaczce Jurek Natkański i Piotr Szarłat założyli Obóz I na wysokości 5880 m. »

www.sladamiwandyrutkiewicz.pl/17-04-2008 10:38

Dhaulagiri 2008: oczekiwanie na helikopter
Helikopter z naszym cargo nie przyleciał, za to przylecieli członkowie ekipy wyprawy HiMountain - Artur Hajzer i Robert Szymczak - z częścią swoich ładunków. »

www.sladamiwandyrutkiewicz.pl/16-04-2008 10:23

Dhaulagiri 2008: wreszcie w bazie
W niedzielę ok. godziny 13 naszego czasu uczestnicy wyprawy dotarli do Bazy Głównej (Base Camp) na 4700 m. Pierwsi w BC pojawili się Jurek Natkański i Piotr Szarłat. »

www.sladamiwandyrutkiewicz.pl/15-04-2008 11:35

Dhaulagiri 2008: Italian Base Camp
W sobotę, 12 kwietnia, uczestnicy wyprawy dotarli do Italian Base Camp, położonej na wysokości 3600 m. Droga z polany Dobang przez dżunglę, częściowo w deszczu i gradzie, zajęła im 5 godzin. »

www.sladamiwandyrutkiewicz.pl/15-04-2008 11:34

Dhaulagiri 2008: w drodze do Dobhara
Jesteśmy w drodze do Dobhara, mamy jeden dzień postoju. Czekamy na drugą część karawany, która dziś rano będzie formowana w Dorban przez naszego gudia Tenzinga. »

www.sladamiwandyrutkiewicz.pl/10-04-2008 14:19

Dhaulagiri 2008: marsz do basecampu
Po 12 godzinnej podróży autobusem uczestnicy wyprawy dotarli do Pokhary. Stamtąd, kolejne 4 godziny zabrała im droga do Beni, którą tym razem pokonali jeepem. »

www.sladamiwandyrutkiewicz.pl/10-04-2008 10:01

Dhaulagiri 2008: w drodze do bazy
W miniony weekend zakończył się ponad dwutygodniowy trekking aklimatyzacyjny, w czasie którego uczestnicy wyprawy kierowanej przez Annę Czerwińską przygotowywali się do wielkiego wyzwania - wspinaczki na szczyt Białej Góry (Dhaulagiri, 8167 m). »

www.sladamiwandyrutkiewicz.pl/09-04-2008 11:56

Dhaulagiri 2008: wspinaczka w dolinie Langtang
26 marca o 4:30 nad ranem przyszedł kolejny sms z Nepalu. Uczestnicy wyprawy informują, że w trzecim dniu trekkingu wyruszyli do Kyanjingomba, ostatniej wioski w dolinie Langtang położonej na wysokości 3870 m n. p. m. »

www.sladamiwandyrutkiewicz.pl/27-03-2008 12:25

Dhaulagiri 2008: początek trekkingu
W niedzielę 23 marca, pierwsza grupa uczestników wyprawy Śladami Wandy Rutkiewicz Dhaulagiri 2008 ruszyła na trekking. »

www.sladamiwandyrutkiewicz.pl/26-03-2008 10:24

Dhaulagiri 2008: ekipa jest w Nepalu
W środę, 19 marca, tuż po 8 rano Anna Czerwińska wraz z pierwszą grupą uczestników wyprawy Dhaulagiri 2008: Olą Ihnatowicz i Filipem Pawluśkiewiczem wyruszyła w podróż do Katmandu.  »

www.sladamiwandyrutkiewicz.pl/25-03-2008 12:51

źródła : - http://wyprawy.onet.pl/ i - www.sladamiwandyrutkiewicz.pl


Podziel się
oceń
0
0

Comments / komentarze (0) | Leave a Reply / Dodaj komentarz

KINGA BARANOWSKA PO AKCJI RATUNKOWEJ NA DHAULAGIRI.

środa, 23 kwietnia 2008 18:52
Kinga Baranowska z Alpinus Expedition Team i Katarzyna Skłodowska przebywają obecnie w bazie i odpoczywają po trudach akcji górskiej.
Przez kilka dni nie było z nimi kontaktu telefonicznego.
 Relacje - 21.04.2008 - relacja Kasi :
W czwartek, 17.04, po siedniu dniach spędzonych w Bazie wyszłam do góry. Kinga była już wcześniej w obozie I, ja niestety chorowałam (wysoka temperatura, antybiotyk). To, plus ciężki plecak, spowodowało, że droga do obozu pierwszego ciągnęła się w nieskończoność.
Początkowo idzie się około 200 m ostro do góry, następnie trawersuje się pod tzw. Eikerem. Jest to „czujne” miejsce ze względu na spadające kamienie. Potem kluczy się między szczelinami aż do wysokości 5800 m., gdzie znaduje się obóz I.
W połowie drogi, Kinga widząc moją niemoc, wzięła ode mnie namiot. Gdy dowlokłam się na miejsce namiot był już rozstawiony.
Kolejnego dnia poszłyśmy do obozu II. O dziwo, mimo że było to 1000 m. wyżej, czułam się świetnie. Do dwójki doszłyśmy równo z Czechami.
Wykopałyśmy platformę, rozbiłyśmy się w przytulnym miejscu, osłoniętym od wiatru, pod przewieszonym serakiem, na wysokości ok. 6800 m. Przyjemnie było sobie ugotować herbatę ze śniegu w ciepłym śpiworze.
Następny dzień
(19.04) miał być „restowy”, ale niestety taki się nie okazał. Późnym popołudniem okazało się, że Artuj Hajzer ma objawy obrzęku mózgu. W takich sytuacjach liczy się czas, gdyż chory nie kontroluje w danym momencie sytuacji, liczy się każda minuta. Pomogłyśmy mu się ubrać, zaczęłyśmy organizować od Hiszpanów linę do asekuracji Artura (zareagował Ferran Latorro), a także wzywać pomoc przez krótkofalówkę.
Kinga Baranowska wraz z Radkiem Jarosem z Czech zaczęła schodzić po stromej grani w dół asekurując Artura. Wzięła też dodatkowe rękawice puchowe oraz lekarstwa w zastrzykach i ciepłe picie dla Artura. Po długich nawoływaniach udało jej się skontaktować z obozem I, w którym był między innymi Ryszard Pawłowski. Upewniwszy się, że z jedynki wychodzi naprzeciw ekipa ratunkowa, będąc w połowie drogi między I a II, zaczęła ponownie podchodzić już nocą do obozu II. W jedynce niestety nie mamy prawie żadnego wyposażenia (śpiwora, karimaty), bo działamy tylko we dwie, bez wsparcia Szerpów i nie jesteśmy w stanie wynieść do każdego obozu całego ekwipunku.
Kinga wróciła do obozu II już w nocy, wraz z Ferranem, który dostarczył Radkowi i Arturowi GPS z zaznaczoną dokłądnie trasą do obozu I. Oboje byli potwornie przemarźnięci.
W międzyczasie okazało się, że Robert Szymczak, partner Artura oraz lekarz ich wyprawy nie zdecydował się schodzić do jedynki, z powodu bardzo złego samopoczucia, prawdopodobnie również związanego z wysokością.
Przez kilka godzin w nocy Kinga rozgrzewała się w namiocie, w tej sytuacji, następnego dnia nie zdecydowałyśmy się podchdzić do trójki ale zejść do Bazy na odpoczynek.

Pozdrawiam wszystkich przyjaciół oraz Koleżanki i Kolegów ze Szpitala Miejskiego w Olsztynie.
 - Kasia Skłodowska.

Kinga Baranowska i Kasia Skłodowska 18 kwietnia założyły obóz I na wysokości ok. 6800 m n.p.m. Obóz ten jest wyżej położony niż w zeszłym roku, z którego Kinga ma doświadczenia. Alpinistki założyły go jako jedna z pierwszych ekip, działających w tym sezonie pod Dhaulagiri. Dziewczyny działają tylko we dwie i nie korzystają ze wsparcia Szerpów. Ich kobiecy zespół - jako jedna z nielicznych ekip – spędził także aż 2 noce na wysokości 6800 m n.p.m., które mają je przygotować do potencjalnego ataku na szczyt Białej Góry.

Kinga Baranowska: „ Teraz czekamy na prognozę pogody i to tę na 5-7 dni, aby móc zaplanować długie wyjście, mam nadzieję, że połączone z atakiem na szczyt”.

Sponsorzy wyprawy: 
Alpinus - www.alpinus.pl
firma EXATEL - www.exatel.pl

Bieżące informacje na: www.kingabaranowska.pl

/zródło : http://www.goryonline.com/ /

AddThis Social Bookmark Button

AddThis Feed Button
zapraszam do subskrybcji mego bloga.


Podziel się
oceń
0
0

Comments / komentarze (0) | Leave a Reply / Dodaj komentarz

Himalayan Trilogy once again, part 3 - Annapurna West Face. Tryptyk Reaktywacja, cz. 3: mBank Annapurna West Face Expedition. /Version english and polish/

wtorek, 22 kwietnia 2008 8:06

Jak zdobywali Ama Dablam - relacja Piotr Morawski

Problemy zaczęły się na lotnisku. Mieliśmy ruszyć 15-go, ale niestety samolot spóźnił się kilka godzin. W związku z tym, nie mieliśmy dalszych połączeń i wylot trzeba było odłożyć o jeden dzien. Na szczęście, jak to zwykle bywa, na początku były problemy, a potem już poszło jak po maśle.

W Katmandu sprawnie załatwiliśmy formalności i już byliśmy w samolocie do Lukli. Krotki trekking po jednej z najpiękniejszych dolin świata Solo Khumbu i docieramy do stóp Ama Dablam. Zdziwienie.

1piotrek-w-bazie-pod-ama-dablama.JPG

Zazwyczaj jest to popularna góra, a poza nami nikogo nie ma w bazie. Poza tym Ama Dablam wygląda na skalno-lodową. Ani grama śniegu. Jak na warunki himalajskiej zimy: zimno, wietrznie, bezśnieżnie… Mimo tego od razu ruszyliśmy do pracy.

Z ciężkimi ładunkami doszliśmy do jedynki już 26 marca. Następnego dnia z Peterem zaporęczowaliśmy drogę do dwójki. Piękna, na wielu zdjęciach śnieżna grań, okazała się czystą skałą. Stare poręczówki znaleźliśmy w kilku miejscach, resztę musieliśmy położyć sami. Nagle Ama Dablam z “trekingowej gory”, gdzie liny poręczowe idą od bazy do szczytu, zaczęła od nas wymagać skalnego wspinania. I to jeszcze z plecakami. Właściwie o to nam chodziło. Mogliśmy się powspinać i to jeszcze w tak pięknych okolicznościach przyrody.
Zeszliśmy do bazy na odpoczynek. Przecież to aklimatyzacja i nie ma się gdzie śpieszyć. Zabawiliśmy 2 noce i znowu hajda do góry.

2na-skalnej-grani-ama-dablama.JPG

Ciężkie wory, droga daleka. 31 marca dotarliśmy do obozu II na wysokości 6050 m, a następnego dnia zaporęczowaliśmy drogę do trojki. Najpierw lodowo-skalna przełęcz (pamiętam zdjęcia jak ludzie tam szli po śniegu), potem skalny kuluar i lodowa ściana. Cały czas wspinanie, nie zawsze przyjemne, ale przynoszące dużo satysfakcji. Już drugiego kwietnia przenieśliśmy się całą czwórką (przypomnę: Piotr Pustelnik, Peter Hamor, Darek Załuski i ja) do obozu III na wysokości 6450 m, na mniejszym z dwóch amadablamowych seraków. Byliśmy gotowi na wierzchołek.

Start dopiero gdy przyszło słońce. Już pierwsze metry okazały się lodowym wspinaniem, stare liny gdzieś zniknęły. Właściwie do samego wierzchołka zamiast upragnionego śniegu, w którym można by trochę podreptać mieliśmy lód. Ale warto było. 3 kwietnia stanęliśmy z Peterem Hamorem na szczycie. Oczywiście Everest schował się za chmurami, ale i tak widoki były przepiękne.

3peter-hamor-i-piotr-morawski-na-szczyciea.JPG

Dzień później, 4 kwietnia, na szczycie stanęli również Piotr Pustelnik i Darek Załuski. Nasza aklimatyzacja dobiegła końca. Od przybycia do bazy, do zejścia na dół spędziliśmy pod górą 14 nocy. Z czego zaledwie 6 nocy w bazie na 4550 m, a resztę wyżej. Chodziliśmy spokojnie, jedliśmy dobrze, spaliśmy wysoko, weszliśmy na szczyt. Mam nadzieje, ze dobrze się zaaklimatyzowaliśmy przed naszym następnym, głównym celem. Poza tym stanowimy świetny, zgrany zespół, a to też się liczy!

A teraz w Nepalu zbliżają się pierwsze demokratyczne wybory do parlamentu. Całe Katmandu i cały kraj jest sparaliżowany. Do tego niespodziewane opady śniegu pozrywały drogi w rejonie Annapurny. Mamy pierwsze zadanie - dostać się do bazy pod Annapurną… A drugie… Cóż, trzymajcie kciuki jak dotychczas, a na pewno nam się uda!

Piotr Morawski (Alpinus)

Źródła: Alpinus i - http://www.wspinanie.pl/

AddThis Social Bookmark Button

AddThis Feed Button
zapraszam do subskrybcji mego bloga.


Podziel się
oceń
0
0

Comments / komentarze (0) | Leave a Reply / Dodaj komentarz

Himalayan Trilogy once again, part 2 - Annapurna West Face. Tryptyk Reaktywacja, cz. 2: mBank Annapurna West Face Expedition. /Version english and polish/

poniedziałek, 21 kwietnia 2008 18:18

Tryptych summits Ama Dablam - Pustelnik & team on to Annapurna.

tryptyk_reaktywacja-mini.jpgThe acclimatization stage of the mBank Annapurna West Face Expedition (Himalayan Tryptych Reactivated) has been completed. All members of the team reached the summit of Ama Dablam (6812 metres above the sea level).

Piotr Morawski and Peter Hamor summitted on the 3rd of April, while Piotr Pustelnik and Darek Zaluski reached the summit the following day (4th April).
amadablam.jpg

The climbers will now be transported by helicopter to their base camp beneath the north face of Annapurna (8091 m) and an attempt at a first ever repeat of the Czech route on the north-west face of the peak. For Piotr Pustelnik this will also be a chance to finish his last of his 14, 8000ers.

Despite being one of the lowest eight-thousanders, Annapurna is definitely one of the most dangerous mountains in the world. By the year 2005, only 103 people had reached its summit while 56 have died attempting it.

The Annapurna massif consists of six main summits: the main one (8091m) as well as five others rising over 7000m. Interestingly, it was the first eight-thousander ever climbed – by Maurice Herzog and Louise Lachenal on 3rd June 1950. Eight Polish mountaineers have repeated this feat so far:

1987 – Artur Hajzer & Jerzy Kukuczka (first winter ascent)
1991 – Bogdan Stefko, Krzysztof Wielicki, Wanda Rutkiewicz, Ryszard Pawlowski and Mariusz Sprutta
1996 – Andrzej Marciniak

The mBank Expeditions

The mBank Expeditions have already tried to reach the summit three times, including twice (in 2004 and 2005) along the Bonnington’s route on the south face.

In 2006, the “Himalayan Triptych” made up of Piotr Pustelnik, Piotr Morawski (Poland), Peter Hamor (Slovakia) and Don Bowie (USA) focused their efforts on the eastern ridge of Annapurna that had been climbed merely twice before. However, Peter Hamor was the only one to reach the main summit on 21st May while Piotr Pustelnik and Piotr Morawski got as far as the eastern summit (8010m). They turned back to rescue a Tibetan climber afflicted by snow blindness.

This year Piotr Pustelnik decided to return to Annapurna with a tried-and-tested team consisting of himself as the main coordinator, Peter Hamor, Piotr Morawski and Dariusz Zaluski, who will have the double role of a film maker.

Piotr Pustelnik has been climbing in the highest mountains since 1985, ascended all but one eight-thousand-meter high peak and has participated in many expeditions in the Himalayas, Karakoram, and all over the world.

Peter Hamor, the best Slovakian mountaineer has ascended five eight-thousanders (two of them as the first ever Slovak).

Piotr Morawski has climbed four eight-thousanders and was the first to ascend Shisha Pangma in winter.

Dariusz Zaluski has climbed four eight-thousanders and has taken part in many winter expeditions; he combines climbing with professional film-making and has authored many award-winning documentaries about the highest mountains of the world.

oryginal post by : - http://www.climbinghimalayas.eu/

Wyprawa Tryptyk Reaktywacja: mBank Annapurna West Face Expedition rozpoczęta.

tryptyk_reaktywacja-mini.jpgDzień 23

Po wejściu na Ama Dablam 8 kwietnia członkowie wyprawy dotarli do Lukli, skąd zamierzają szybko przedostać się do Kathmandu.

Zamkną w ten sposób pierwszy etap wyprawy, czyli przygotowanie aklimatyzacyjne przed jej celem głównym – Annapurną.

Dzień 18/19 Ama Dablam - zdobyta.amadablam.jpg

Wstępny, aklimatyzacyjny etap wyprawy został zrealizowany. Członkowie wyprawy Tryptyk Reaktywacja mBank Annapurna West Face Expedition weszli na szczyt Ama Dablam (6812 m n.p.m.). 3 kwietnia na wierzchołku stanęli: Piotr Morawski i Peter Hamor, 4 kwietnia: Piotr Pustelnik i Dariusz Załuski.

Obecnie uczestnicy wyprawy przemieszczają się w kierunku bazy pod Annapurną, aby rozpocząć realizację głównego zadania.

Dzień 15

Członkowie wyprawy, po dwudniowym odpoczynku w bazie, osiągnęli 31 marca ponownie obóz II. Wyjście to miało na celu doposażenie tego obozu i przygotowanie do kolejnego etapu, jakim jest założenie obozu III. Himalaiści konsekwentnie realizują plan zdobycia aklimatyzacji na Ama Dablam przed głównym celem wyprawy, jakim jest Annapurna…

Dzień 11

26 marca członkowie wyprawy założyli obóz I na wysokości 5700 m, a 27 kontynuowali pracę, co zaowocowało założeniem obozu II na wysokości 6100 m. Za dwa dni ekipa planuje założyć obóz III…

Dzień 9

Członkowie wyprawy dotarli już pod Ama Dablam. Najbliższy ich cel to wyjście w góry i założenie obozu I. Na Ama Dablam planują uzyskać aklimatyzację przed głównym celem wyprawy - Annapurną.

Dzień 5

Członkowie wyprawy doleciali do Lukli, a stamtąd po dwóch godzinach marszu dotarli do Phakding (2610 m n.p.m.). Jest to duże osiedle położone w połowie drogi pomiędzy lądowiskiem w Lukli a Namche Bazar. Jest to miejsce na nocleg, ponieważ następny dzień polega na pokonaniu niezwykle męczącego, ponad trzygodzinnego podejścia do stolicy obwodu Khumbu.
Pogoda, nastroje i samopoczucie uczestników bardzo dobre.

Dzień 3

Z informacji przekazanym drogą sms-ową wynika, że cała ekipa wylądowała 17 marca w Kathmandu. Podróż przebiegała z niemałymi przygodami.

Na lotnisku w Delhi okazało się, że ktoś wyrwał z zestawów biletowych Piotra Morawskiego i Dariusza Załuskiego bilety na przelot do Kathmandu, co spowodowało uszczuplenie zawartości ich kieszeni o całe 400 $. Na koniec dnia w miłej i kulturalnej knajpce ktoś ukradł Piotrowi Morawskiemu sandały…
18 marca członkowie wyprawy mieli odbyć obowiązkowe spotkanie w Ministerstwie Turystyki.

źródło :  - http://www.goryonline.com/

AddThis Social Bookmark Button

AddThis Feed Button
zapraszam do subskrybcji mego bloga.


Podziel się
oceń
0
0

Comments / komentarze (0) | Leave a Reply / Dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.



Ciekawe strony





Kwartalnik turystyczny-W górach

pamir

Szkoła wspinania



Przewodnik po górach


poniedziałek, 25 września 2017

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O moim bloogu

Great tops for everyone! Motto of my life -my destination - Everest, come and visit my adventure world:) Everest to blog o wyprawie na dach świta o marzeniu, o zdobywcach, himalaistach, wyprawach, tr...

more / wiecej...

Great tops for everyone! Motto of my life -my destination - Everest, come and visit my adventure world:) Everest to blog o wyprawie na dach świta o marzeniu, o zdobywcach, himalaistach, wyprawach, trekkingu, podróżach na koniec świata..

schowaj...

hidentity.org



Locations of visitors to this page




National Geographic Video Shorts

Everest - Express Widgets


Everest my dream - Express Widgets









Powiadamiacz

Powiadom kumpla o moim serwisie!

powiadom.4free.pl






Ważne daty




Kalendarz imienin







blog counter
since 12feb2008 View My Stats


Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl