Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 033 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Leszek Cichy .

piątek, 31 sierpnia 2007 16:59
   Leszek Cichy(ur. 1951 w Pruszkowie). Inż. geodeta, od 1977 pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej, po 1989 makler i finansista, obecnie przedsiębiorca.W Tatrach ma wiele przejść, w tym 1 polskie pz na Małym Kieżmarskim, w Alpach np. Filarem Fręney na Mont Blanc, pn. ścianą Matterhornu. Od1974 uczestniczył w pol. wyprawach w Himalaje i Karakorum: w 1974pierwsze wejście na Shisparé (7619 m), w 1975 3 wejście na Gasherbrum II(8035 m, ówczesny pol. rekord wysokości, z Onyszkiewiczem i Zdzitowieckim) nową drogą pn-zach. ścianą, w l976 osiągnął 8230 m na nowej drodze na K2 (8611 m), atakował ten szczyt także 1982. W 1978uczestniczył w wyprawie na Makalu (8470 m).
Wspólnie z Krzysztofem Wielickim dokonał pierwszego wejścia zimowego na Mount Everest(8848 m, 17 lutego 1980), ustanawiając światowy rekord wysokości w alpinizmie zimowym. W górach wysokich ma też znaczące wejścia ścianowe,np. Aconcagua w styczniu 1987, 3p w ogóle drogi słoweńskiej południową ścianą, w dole nowym wariantem (1000m, V+, 90°), z R.Kołakowskim; Mount McKinley, w maju 1989 dokonał 1 pol. wejścia środkiem pd. ściany, Filarem Cassina (jako kierownik, w 4 osobowym zespole PKG - słynna droga, do 2000 r. przez Polaków nie powtórzona).
    W r 1998 dokonał 2 pol. wejścia na Mount Vinson na Antarktydzie i jako pierwszy z Polaków skompletował Koronę Ziemi: najpierw w wersji z Górą Kościuszki, w 1999 roku z Carstensz Pyramid (i oczywiście z Elbrusem i Mont Blanc).
Jest współautorem książki "Rozmowy o Evereście" (1982) i artykułów w prasie górskiej.
    Od 1970 należał do Koła Warszawskiego KW, a potem do KW Warszawa,od 1977 był członkiem Komisji Sportowej PZA, w latach 1995-1999 prezesem PZA.

Himalaje, Karakorum, Korona Ziemi :


Podziel się
oceń
0
0

Comments / komentarze (1) | Leave a Reply / Dodaj komentarz

NAMIOTY EKSPEDYCYJNE - MARABUT.

piątek, 31 sierpnia 2007 8:26
www.namioty.pl   to polska firma, która od wielu lat dostarcza namioty ekspedycyjne na różne wyprawy w Góry Wysokie, zbierając zasłużone pochwały. Modele namiotów ekspedycyjnych to m.in. :
- K2 expedition
- komodo plus /Najlepiej sprzedający się namiot ekspedycyjny w Polsce!/
- khumbu /użyty w zimowej wyprawie na
Shisha Pangma/
 i NOWOŚĆ 2007 !!!!
      - namiot ekspedycyjny Marabuta - Axum

 Surowy test namiotu Marabuta - Khumbu

Podczas zakończonej wielkim sukcesem zimowej wyprawy na Shisha Pangma ( 8027 m npm), 14 stycznia 2005 szczyt zdobyli Piotr Morawski (Polska) i Simone Moro (Włochy), testowany był najnowszy /wówczas/ namiot Marabuta - Khumbu. Sukces Piotra to jednocześnie kontynuacja wielkiej tradycji i sukcesów Polaków w  zimowych wyprawach, wystarczy zobaczyć liste zimowych zdobyczy szczytów z korony Himalajów. Poniżej przedstawiam fotogalerie tamtej wyprawy z namiotem khumbu w roli głównej  / Fot: Piotr Morawski /

 

 

 

 

 

 

 


Zdobycie szczytu Shisha Pangma ( 8027 m npm)

Najnowszy namiot ekspedycyjny Marabuta - Axum.
Konstruując go myślano o użytkownikach potrzebujących bardzo wygodnego,dużego namiotu do zastosowań ekspedycyjnych. Idealny jako namiot bazowyw trudnych warunkach jak również jako namiot trekkingowy dla 3 -osobowej grupy. Dwa wejścia i dwa duże przedsionki zapewniają całkowitykomfort, a system kieszonek i półka pod sufitem umożliwi zachowanieporządku w sypialni. Tropik z filtrem UV zapewnia odporność na silne promieniowanie UV w wysokich górach.

Ilość osób: 3   Ilość wejść: 2       Waga: 5,8 kg        Stelaż: alu 7001 T6

Tropik: poliester rip-stop PU „UV resistant” wodoodporność: 3000 mm H2O

Podłoga: tkanina PE, wodoodporność: 10000 mm H2O

Kolorystyka: żółty, oliwka

Cena: 1159 zł

Zobacz więcej klikając na link : http://www.namioty.pl/



Podziel się
oceń
0
0

Comments / komentarze (1) | Leave a Reply / Dodaj komentarz

Śnieżna Pantera dla Marcina Miotk.

czwartek, 30 sierpnia 2007 15:13

Śnieżna Pantera dla Marcina Miotk

Marcin Miotk  Z Pamiru do kraju powrócił Marcin Miotk (KW Warszawa, Bergson Team), który 14-tego sierpnia szybkim wejściem na Pik Lenina (7134 m n.p.m.) przypieczętował zdobycie tytułu Śnieżnej Pantery – przyznawanej za zdobycie pięciu najwyższych szczytów w byłym ZSRR.

  Należy podkreślić, że Marcin wszystkie szczyty zdobywał w pierwszym podejściu podczas szybkich kilkudniowych akcji górskich.


Więcej informacji, zdjęć z wyprawy na stronie himalaisty : www.MIOTK.pl

Daty wejść:
Chan Tengri (7010 m npm) – 11.08.2002
Pik Pobiedy (7439 m npm)  – 15.08.2004
Pik Korżeniewskiej (7105 m npm) - 07.08.2006
Pik Kommunizmu (7495 m npm) - 15.08.2006
Pik Lenina (7134 m npm) – 14.08.2007


Sylwetka himalaisty młodego pokolenia przedstwiona była w poscie :                    
MARCIN-MIOTK-Everest-pierwsze-polskie-wejscie-bez-uzycia-tlenu


Podziel się
oceń
0
0

Comments / komentarze (1) | Leave a Reply / Dodaj komentarz

Everest tańszy poza sezonem.

czwartek, 30 sierpnia 2007 8:57
Everest tańszy poza sezonem

Nepal zmniejszy opłaty za wejście na Mount Everest dla himalaistów wspinających się poza sezonem - poinformował nepalski minister turystyki Prithvi Subba Gurung.


W czasie sezonu, który trwa od marca do maja, na Everest wchodzi kilkanaście wypraw. Każda przed wejściem na liczący 8850 m n.p.m. szczyt płaci przynajmniej 70 tys.dolarów. Jednak poza sezonem, jesienią i zimą, szlaki prowadzące na najwyższą górę świata są opustoszałe.

- Pracujemy obecnie nad ofertą 50-procentowych zniżek na wspinaczkę w okresie jesiennym oraz 75-procentowych w okresie zimowym - powiedział Gurung w rozmowie z agencją Reutera. Okres jesienny trwa od września do listopada, natomiast zimowy od grudnia do stycznia.

Minister Gurung dodał, że opłaty za wspinaczkę w sezonie nie zmienią się. W czasie tegorocznego sezonu na szczyt Everest weszła rekordowa liczba 520 himalaistów.

Przewodniczący nepalskiego towarzystwa górskiego Szerpa Ang Tshering powiedział, że podobnym systemem zniżek powinny zostać objęte również inne himalajskie szczyty.

Na terenie Nepalu znajduje się osiem z 14 najwyższych gór świata i 2 tys. himalajskich szczytów. Tylko 326 z nich jest dostępnych dla wspinaczy z innych krajów.


Podziel się
oceń
0
0

Comments / komentarze (0) | Leave a Reply / Dodaj komentarz

Solo Khumbu - kraina Szerpów cz.2.

środa, 29 sierpnia 2007 8:14

PRZEZ  WYSOKIE  PRZEŁĘCZE  KRAINY  SZERPÓW cz.2.

 Joanna Adamczyk i Andrzej Huczko


Następny etap to przejście rzadko odwiedzanej wysokiej przełęczy Kongma La (5535m), oddzielającej doliny Imja Khola i Khumbu. Imja Khola opuszczamy powyżej wioski Bibre (4570 m) i po długich, “bieszczadzkich” trawersach docieramy do właściwej doliny prowadzącej w stronę przełęczy. Według przewodnika “przez przełęcz Szerpowie przeprowadzali stada jaków”. Może to i prawda, ale pochodząca z bardzo dawnych czasów – my miejscami mieliśmy kłopot z odnalezieniem ścieżki...

 

 

Długie i uciążliwie podejście wynagrodziła nam wspaniała, dzika sceneria tego pustego zakątka Himalajów. Pod wieczór dotarliśmy do bajkowego kotła z licznymi jeziorkami pod widoczną już przełęczą: wysokość ok. 5300 m i wspaniały biwak... Rano po godzinie wspinaczki niewyraźną percią dotarliśmy na przełęcz: przede wszystkim ulga, że po drugiej stronie nie ma jakichś“niespodzianek”. No, i rewelacyjne widoki na wszystkie strony, bo“lampa” w pełni – przede wszystkim na Makalu, po K-2 i Dhaulagiri chyba najpiękniejszy z “ośmiotysięczników”! Siedzimy do południa, czekając aż śnieg zmięknie i ruszamy w dół – ze śladów widać, że przed nami po okresie monsunowym na przełęczy były zaledwie dwie osoby... Coraz wyraźniejszą ścieżką osiągamy już nieaktywny w tym miejscu lodowiec Khumbu i dzięki niej łatwo przechodzimy na jego zachodnią stronę do Lobuche.

                Kolejny depozyt “żarciowy” zostawiony w “8000 Inn” i ruszamy następnego dnia w rejon Mt. Everestu. Po paru godzinach marszu, pod koniec dość uciążliwego przez morenę bocznego lodowca, docieramy do słynnej wysokogórskiej osady Gorak Shep (5140 m), “kultowego” niemal miejsca wszystkich trekkersów i punktu wyjściowego na Kala Pattar. Nie on jednak jest naszym celem, bo wiemy, że w tym rejonie jest jeszcze lepszy i wyższy (notabene jest to podobno najwyższe miejsce w SoloKhumbu, które osiągnąć można turystycznie) punkt widokowy: Pumori Attack Camp (5800 m). Mijamy więc Gorak Shep i po kilkuset metrach opuszczamy ścieżkę prowadzącą dalej do Everest Base Camp, kierując się w lewo w górę ku wysokogórskim jeziorom, leżącym na wysokości 5297 m pod lodowcami spadającymi z południowych zboczy słynnej z piękności Pumori (7165 m). Znów przepiękny biwak na “plaży” tuż nad dolnym jeziorkiem ze wspaniałymi widokami na zachód słońca na Evereście.Następnego dnia się rozdzielamy: płeć piękna ma zawodowe “ciągoty” (w“cywilu” geograf) i rusza w stronę Everest Base Camp, głównie by z bliska obejrzeć lodowiec Khumbu, a “towarzysz” ciągnie dość wyraźną ścieżką w kierunku południowo-wschodniego żebra Pumori; wysokościomierz pokaże 5750 m w miejscu, gdzie zaczynają się strome, zaśnieżone płyty,zaś ułożona z płaskich kamieni platforma pod namiot wskazuje, że tu jest Attack Camp. Rewelacyjna pogoda i wspaniałe widoki: “pod nogami” Everest Base Camp i początek Ice Fallu, dalej Western CWM, Lhotse, cała północna i południowa grań Everestu, a bliżej – złowroga przełęcz Lho La i zbocza Khumbutse, gdzie przed laty w lawinie zginęli najlepsi polscy himalaiści... Jak na dłoni widać tak znane z książek słynne formacje: żebro Genewczyków, kuluar Lhotse, wierzchołek południowy Everestu, kuluar Nortona, a może i nawet – przy odrobinie wyobraźni –Hillary Step na południowej grani Everestu oraz Step I i II na grani północnej... 

                Spotykamy się po paru godzinach w Gorak Shep i w zapadającym zmierzchu powracamy do Lobuche: w planie na następne dni mamy przejście górami do słynnej z widoków doliny Gokyo. Niestety, rano pojawiają się kłopoty z tragarzem– Lobuche to dość “drogie” miejsce... Dźwigamy więc cały bagaż przez pół dnia do leżącej w bocznej dolinie wioski Dzonglha (4830 m). Stąd ruszymy w kierunku przełęczy Cho La (5330 m), oddzielającej Gokyo od Khumbu. Szczęśliwie trafia nam się tragarz schodzącej z góry “wyprawy”amerykańskich trekkersów, który zgadza się podejść z nami w rejon przełęczy. Znów wielogodzinny marsz do góry, pod koniec po stromych głazach w padającym śniegu, bo psuje się pogoda. Docieramy do lodowca na wysokości około 5200 m – niżej brak miejsc biwakowych; nasz pomocnik zbiega w dół, a my szybko rozbijamy, nad małym jeziorkiem, namiot.Śnieg pada kilka godzin, na szczęście noc jest pogodna i rano budzi nas słońce, a pokryte świeżym śniegiem otaczające nas góry wyglądają bajkowo! Zwijamy namiot i po pół godzinie marszu łatwą ścieżką po lodowcu (w międzyczasie przetarli ją portersi kolejnej wyprawy trekkingowej) docieramy na Cho La. A tam tłok i atmosfera happeningu wśród chyba kilkudziesięciu “zdobywców” przełęczy – figle na śniegu, zjeżdżanie na spodniach z pobliskich “ścianek”. Po jakimś czasie jednak przełęcz pustoszeje; zakładamy raki i podchodzimy kawałek w kierunku południowego “sześciotysięcznika”. Wracamy na przełęcz i ruszamy w dół(przez kilkaset metrów w rakach) w kierunku największego himalajskiego lodowca Ngozumpa, ciągnącego się na południe od czwartego w tej okolicy“ośmiotysięcznika” – Cho Oyu. Ale zanim do niego dotrzemy czeka nas jeszcze podejście na kolejne 5-tysięczne wzgórze, oddzielające naszą dolinkę od Ngozumpy. Po drodze spotykamy kilkunastoosobową grupę trekkersów znad Wisły – idą w przeciwnym kierunku, do Khumbu. Już w zapadającym zmroku trawersujemy wyraźną na szczęście ścieżką lodowiec,znacznie ciekawszy, jeśli chodzi o morfologię, niż Khumbu. Po zachodniej jego stronie docieramy do głównego szlaku, którym po godzinie marszu osiągamy pięknie położoną nad jeziorem osadę Gokyo –kilkanaście hotelików o wyższym chyba standardzie niż w Khumbu. W planie mamy wejście następnego dnia na słynne z widoków wzgórze Gokyo Ri (5483 m). Niestety, gdy się budzimy rano, na zewnątrz szaleje śnieżyca, kilkanaście centymetrów świeżego śniegu i widoczność na kilkadziesiąt metrów. Już wiemy, że z Gokyo Ri “nici” – nie mamy rezerwy czasowej przed zarezerwowanym odlotem z Lukli, a chcemy jeszcze zaliczyć sobotni jarmark w Namche Bazar. Zejście w dół przepiękną doliną Gokyo zajmie nam 2 dni, czym niżej tym lepsza pogoda... Jeszcze wspaniały nocleg w hoteliku na widokowej przełęczy Mong, z której szczególnie okazale prezentują się południowe zerwy Ama Dablam. Bazar w Namche trochę nas rozczarowuje – głównie owoce i warzywa przyniesione zniżej położonych wiosek oraz “ruskie ciuchy”... A potem już tylko biegniemy do Lukli, aby zdążyć na niedzielny pierwszy lot do Kathmandu.

            Po opuszczeniu gór kilka dni dzielące nas od wylotu do Delhi spędziliśmy jeżdżąc na rowerze po Kathmandu i okolicy (wspaniały Bhaktapur!).Zaliczyliśmy również 2-dniowe “white waters”, czyli coraz popularniejszy spływ pontonami (rafting), na ponoć najbadziej ambitnej rzece Nepalu - Bhote Koshi, który też wszystkim polecamy, ale to już zupełnie inna, nie-górska historia...

 Dr Joanna Adamczyk:geograf, przewodnik górski, pilot wycieczek zagranicznych, taternik.Absolwentka Wydziału Geografii Uniwersytetu Warszawskiego. Obecnie jako doktor nauk leśnych pracuje na Wydziale Leśnym SGGW i zajmuje się systemami informacji geograficznej i teledetekcją. Hobby: narciarstwo tourowe, turystyka rowerowa.

Dr hab. Andrzej Huczko:studencki przewodnik górski i instruktor narciarstwa, pilot wycieczek zagranicznych. Absolwent Wydziału Chemicznego Politechniki Warszawskiej, jako dr hab. chemii jest kierownikiem Pracowni Fizykochemii Nanomateriałów na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego, zajmuje się nowymi nanostrukturami węglowymi; hobby:narciarstwo wysokogórskie i sporty 'rakietkowe' (głównie badminton).



Podziel się
oceń
0
0

Comments / komentarze (1) | Leave a Reply / Dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.



Ciekawe strony





Kwartalnik turystyczny-W górach

pamir

Szkoła wspinania



Przewodnik po górach


poniedziałek, 25 września 2017

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

Great tops for everyone! Motto of my life -my destination - Everest, come and visit my adventure world:) Everest to blog o wyprawie na dach świta o marzeniu, o zdobywcach, himalaistach, wyprawach, tr...

more / wiecej...

Great tops for everyone! Motto of my life -my destination - Everest, come and visit my adventure world:) Everest to blog o wyprawie na dach świta o marzeniu, o zdobywcach, himalaistach, wyprawach, trekkingu, podróżach na koniec świata..

schowaj...

hidentity.org



Locations of visitors to this page




National Geographic Video Shorts

Everest - Express Widgets


Everest my dream - Express Widgets









Powiadamiacz

Powiadom kumpla o moim serwisie!

powiadom.4free.pl






Ważne daty




Kalendarz imienin







blog counter
since 12feb2008 View My Stats


Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl